Żegluga na Mazurach
W niniejszym poradniku zamieszczono podstawowe informacje,
które przydadzą się każdemu żeglarzowi wybierającemu się na Mazury.
Większość z nich jest dosyć oczywista, ale o najprostszych rzeczach
zdarza się zapominać lub nie wiedzieć, zwłaszcza, gdy miało się parę
lat przerwy w żeglowaniu, jest się pierwszy raz na pojezierzu lub w
ogóle jest to jedna z pierwszych wypraw tego typu.
- Obserwowanie wody może przynieść pewne informacje.
Marszczenie powierzchni może wskazywać na mieliznę lub idący szkwał.
- Dopływając do kanału (większość z nich jest stara i dosyć
płytka) lub do śluzy (wtedy to konieczność), warto podnieść miecz. Ze
względu na linie wysokiego napięcia i mosty kładzie się też maszt
przy każdym wpływaniu do kanału i śluzy.
- Bywa, że śluzowanie się jest sprawdzianem cierpliwości.
Jednostki komercyjne mają pierwszeństwo i zdarza się czekać nawet
parę godzin (słynna "Guzianka"). Z tego powodu warto się poświęcić i
wstać wcześniej - rano zwykle przepływa się od razu. Poza tym
dopływając do śluzy trzeba przygotować sobie cumy (ze względu na
czekanie, potem w śluzie podaje się je sąsiadowi, żeby zmniejszyć
ruchy łódek) a także bosak lub pagaj do podniesienia lin
przymocowanych do brzegów śluzy (ten sam powód co przy cumach).
- Miecz nie zabezpiecza przed przewróceniem się łódki, tylko
przed znoszeniem przez prąd. Aby zrozumieć jak cenne to "urządzenie"
można w jakimiś ostrym kursie (przy podniesionym mieczu a następnie
opuszczonym) obrać punkt na brzegu leżący na przedłużeniu linii po
której w danej chwili płynie łódka i po chwili sprawdzić jak bardzo
oddaliła się od tej prostej - zwłaszcza przy całkowicie podniesionym
mieczu, choć jego opuszczenie nie chroni całkowicie przed znoszeniem.
Jeśli komuś zależy na prędkości trzeba o tym pamiętać i jednocześnie
wziąć pod uwagę, ze opuszczony miecz zwiększa opory - im pełniejszy
kurs tym potrzeba mniej miecza.
- Im pełniejszy kurs tym większa prędkość - szalony pęd w
bajdewindzie to tylko złudzenie.
- Pływanie z odbijaczami na burtach nieszczęściem nie grozi,
lecz nieelegancko wygląda.
- Niedobrze jest także widziane pływanie na samym grocie, choć
zdarza się, że nie da się tego uniknąć. Jeśli chce się zmniejszyć
powierzchnię żagli refuje się grota - to lepszy pomysł, bo częściowo
steruje się żaglami, więc warto mieć je oba. Odpowiednie wybranie
żagli sprawi, że łódka będzie płynąć szybciej. Żagle nie pracują gdy
łopocą, pierwszym znakiem, że przestają pracować, jest ruch ich
kącików przy maszcie na samej górze. Im ostrzejszy kurs tym żagle
powinny być bardziej wybrane, a im luźniejsze tym szybciej się płynie
- z tego wynika, że optimum wybrania leży na granicy łopotania ich
górnej części.
- Jeśli nie ma takiej potrzeby nie ma sensu zmienianie halsów
co chwila, to wytraca prędkość. Szybciej dopłynie się nieco
pełniejszym kursem, mimo, że droga będzie dłuższa.
- Zwrot przez rufę przy silnym wietrze to dosyć niebezpieczny
manewr, ze względu na to że wiatr uderzający w praktycznie cała
powierzchnię żagli może łódkę przewrócić. W ogóle robiąc taki zwrot
trzeba bardziej uważać, wszyscy powinni siedzieć w kokpicie ze
względu na przelatujący bom nad całą szerokością łódki.
- Duże ilości wodorostów wokół łódki mogą wskazywać że jest
płytko, poza tym te rośliny są dosyć mocne i jak oplączą się wokół
pewnych fragmentów jachtu może być ciężko się od nich uwolnić.
Podniesienie miecza, płetwy sterowej (nie całej i nie na długo) i
silnika pozwoli przepłynąć ponad nimi bez problemu - oczywiście
wskazany jest umiar, jeden wodorost problemu nie czyni.
- W portach też podnosi się silnik, płetwę sterową a zwykle
także miecz. Płetwę warto do czegoś przywiązać, bo przy każdym ruchu
łódki uderza o różne jej fragmenty i zwłaszcza w nocy jest to
strasznie denerwujące. Na silnik trzeba uważać zwłaszcza na bindugach
- to bardzo atrakcyjny sprzęt i stosunkowo łatwo go zdemontować,
dlatego lepiej jest stawać rufa do brzegu, gdyż większe ryzyko jest
że ktoś podpłynie od strony jeziora i wygodnie wywiezie silnik na
jakiejś łódeczce niż będzie biegł z nim pod pachą przez las. Poza tym
las osłania.
- Ułatwiającym życie rozwiązaniem jest zbuchtowanie talii na
noc i podwieszenie jej do bomu, a następnie podniesienie go poprzez
wybranie topenanty.
- Szokujące jest jak blisko trzcin można zwykle podpłynąć i to
nawet z całkowicie opuszczonym mieczem. Lepiej jednak nie nadużywać
tego zaufania do głębokości.
- Przy brzegach wiatr gaśnie, zwłaszcza jak jezioro otoczone
jest lasem. Może być więc ciężko zrobić zwrot.
- Silny wiatr lub burze lepiej przeczekać w porcie, ale gdy
już takie zjawiska zaskoczą kogoś na jeziorze lepiej siedzieć w
kokpicie i moknąć niż w być suchym w kabinie - w razie przewrócenia
łódki szanse na wydostanie się spod pokładu są niewielkie.
- Największe polskie jezioro - Śniardwy - jest dosyć płytkie i
usiane kamieniami a raczej głazami. Trzeba na nie uważać, dobrze jest
też kupić sobie mapę na której naniesiona jest przynajmniej część z
nich.
- Większość mazurskich jezior otoczona jest lasami co ma wpływ
na wiatr. Im większa powierzchnia wody tym silniejszy wiatr (bardzo
to widać przy wypływaniu np. z Mikołajskiego na Śniardwy). Oprócz
powierzchni liczy się też kształt jeziora - gdy jest on silnie
wydłużony to wzdłuż krótszych cięciw raczej nie będzie silnych
wiatrów. Co więcej, może się okazać, że na wiatr trzeba będzie
poczekać. Lepiej wziąć to pod uwagę planując wyprawę np. na jezioro
nidzkie. Noc może zaskoczyć w zupełnie innym miejscu niż było to
planowane i dobrze jest cieszyć się tym pięknym miejscem a nie myśleć
tylko o jedzeniu. Posiadanie silnika raczej nie pomoże, w takich
miejscach jest często strefa ciszy.